Sztywne koło

Sztywne koło zamiast dwumasy – opinie

Skąd pomysł na koło zamachowe

Przez wiele dziesiątek lat nie tylko motoryzacja, ale w ogóle transport bazował na pojedynczych kołach zamachowych. Machiny utrzymujące bezwładność poprzez rotujący ciężar to wynalazek sięgający neolitu.

Współczesne sztywne koło a dwumasa

Dzisiejsze sztywne koło, to powszechny standard o najprostszej z najprostszych konstrukcji – odlew, bez żadnych większych ceregieli. Zadaniem obracającej się masy było upłynnienie jazdy poprzez akumulowanie i uwalnianie energii kinetycznej. Jak wiadomo wszelkie pojazdy poruszały się ze średnimi prędkościami dużo mniejszymi od prędkości maksymalnych. Być może dzisiaj różnice te są nieco mniejsze, szczególnie gdy weźmiemy pod lupę motoryzacje, a w szczególności ruch autostradowy np. w Polsce czy w Niemczech. W ogólności jednak, średnie prędkości były niższe, a maksymalne sporo niższe. Liczba wesołych koników pod maską w czasach bywszych raczej nie spowodowałaby uśmiechu u współczesnych fanów motoryzacji.

Przyspieszenia były niewielkie, co wynika ze wspomnianej mniejszej mocy silnika. Obciążenia na przełożeniach również były mniejsze, a co za tym idzie zużycie części nieporównywalne, znikome. Obracające się proste koło zamachowe było w zupełności wystarczające. Z tych wszystkich powodów nikomu nie przyszło do głowy stworzenie koła dwumasowego, czy wielomasowego. Podejrzenie, że w 40-konnym silniku konstrukcji lat 80′ wprowadzenie koła dwumasowego nic by nie zmieniło albo zmiana byłaby nieodczuwalna, wydaje się dość zasadne.

Dla kogo dwumasa?


Dosłownie to dla wielkich aut o znacznej żarłoczności i mocy powinno się myśleć o konstrukcjach alternatywnych. Gdyby silnik osiągał tak wielką moc, że niszczyłby komponenty i koszt eksploatacji by wzrastał, to chyba każdy racjonalnie myślący użytkownik czy twórca szukałby rozwiązania. Wymyśliłby różne systemy przekładni, w tym wtórne koło zamachowe. Okazuje się jednak, że chcąc zaoszczędzić na wszystkich komponentach, połączeniach i przełożeniach po drodze stworzyliśmy dwu-elementowego potwora z mnóstwem sprężyn, który zużywa się w błyskawicznym tempie. I tu trafiamy na rynek motoryzacji z pytaniem: co się tak naprawdę opłaca? Ewentualnie jak mawiał klasyk: a komu to potrzebne?

Ekonomia nieubłagana

Ekonomia jest bezlitosna. Wielu kierowców dostrzegło coś, czego nie dostrzegli(a może właśnie dostrzegli?) producenci. Dwumasa szybko niszczeje, dużo kosztuje, a niewiele daje:

  • wibracje przy niskich obrotach silnika
  • wysoka awaryjność
  • znaczna cena
  • brak używanych części zamiennych
  • niska żywotność

Sztywne koło zamiast dwumasy – opinie

Liczba zwolenników rozwiązania gwałtownie spada, gdy na fakturach pojawiają się kolejne zera. Wiele kierowców, którzy przebyli kontynent na zwykłym kole nie potrzebuje takiego rozwiązania. W gąszczu pomysłów pojawiły się inne rozwiązania, które wezmą na barki pracę wykonywane przez dwumasę – tłumienie drgań i niwelowanie odgłosów. U mniejszych jednostek problem jest marginalny. W przypadku większych jednostek urosły tłumiki drgań, pojawiły się modułowe rozwiązania dla sprzęgła, docisku i łożyska. W ten sposób za pół ceny można mieć rozwiązanie warte całej ceny, które przetrwa być może nawet kilkukrotnie dłużej. Nie ma tutaj drogi na skróty – tańsze części lub używane koła dwumasowe to po prostu przyzwolenie na kolejny zakup. Z tego wynika, że można albo co i rusz kupować nowe koło dwumasowe…albo nie mieć go wcale.

Dodaj komentarz